Długo się zastanawiałam, jaki zwiastun i film powinny zostać opisane przeze mnie jako pierwsze. W końcu można powiedzieć, że jest to swego rodzaju inauguracyjny wpis. Ostatecznie postanowiłam zacząć może nie od mojego ulubionego filmu, ale od mojego ulubionego zwiastuna, który był inspiracją dla stworzenia tego miejsca. Mam tu na myśli zwiastun filmu Ridleya Scotta Gladiator.
Film miał premierę w 2000 roku, więc mówimy tu o obrazie, który ma już 15 lat i przyznać muszę, że jeszcze się nie zestarzał. Można ten film oglądać wielokrotnie i nadal będzie trzymał w takim samym napięciu. A jeżeli pragniemy dodać sobie smaczku, to można obejrzeć znacznie dłuższą i równie ciekawą wersję reżyserską.
Obrazy Ridleya Scotta charakteryzują się zazwyczaj niezwykłymi zdjęciami, ciekawymi ujęciami i patosem, który w jego wykonaniu nie jest jednak kiczowaty, tylko ponosi widza, który angażuje się w sprawy głównych bohaterów.
Gladiator przedstawia historię rzymskiego generała legionów Maximusa, który pół życia spędził na walce z Germanami. Jest też przyjacielem i prawą ręką Marka Aureliusza, który już na samym początku ginie, a sam Maximus i jego rodzina zostają skazani na śmierć. Udaje mu się jednak przeżyć i trafia do niewoli, gdzie jako gladiator walczy na arenie.
Film nie jest wybitny. Przedstawia jednak dobrą historię (ukłon w stronę scenarzystów). Tu jednak ważna uwaga: to nie jest film oparty na faktach! Opowieść owszem. czerpie inspirację z historii Rzymu, przedstawia postaci autentyczne, lecz jest to tylko inspiracja dla fikcyjnej opowieści. Jednak to nie zmienia faktu, że film jest wart obejrzenia dla kreacji głównych bohaterów i muzyki. Russell Crowe oraz Joaquin Phoenix stworzyli naprawdę niezwykłe postacie, które są bardzo wymowne w swoim wyrazie. Tytułowy Gladiator sam w sobie dawał pole do popisu, jednak pokuszę się o stwierdzenie, że Phoenix ukradł ten film Russellowi i nawet bardziej zasłużył na Oscara. Tu miał większe pole do popisu, bowiem motywy Kommodusa, którego grał były mniej oczywiste, aniżeli głównego bohatera.
Crowe jednak także w sposób genialny wręcz wykreował zarówno generała, jak również zdradzonego człowieka, ojca i męża, któremu odebrano wszystko. Pozostała mu tylko zemsta. I właśnie o tym jest ten film. Pojedynek między gladiatorem i samym cesarzem. Brzmi niezwykle? Tylko Ridley Scott mógł zrobić coś takiego na miarę Oscara!
Oczywiście powinno się w tym miejscu wspomnieć o ideologii i budowie nowego Rzymu, realizacji wielkiego marzenia starego cesarza. Nie twierdzę, że tego tu nie ma, jednak ten motyw zdecydowanie schodzi na drugi plan. Główny bohater przede wszystkim pragnie zemsty, a dopiero potem nowego porządku. Dlatego należy ten film traktować, jak naprawdę dobry film przygodowy.
Przejdźmy może teraz do zwiastuna. Musze przyznać, że jest to pierwszy trailer, który mnie naprawdę zachwycił i zapadł na długo w pamięć. Ma on niewiele ponad minutę i w tym krótkim czasie twórca nie tylko potrafił przedstawić nam zarys całości filmu, ale też wprowadzić nas w klimat antycznych rozgrywek na arenie, a także w konflikt między niby nic nie wartym gladiatorem i samym cesarzem wielkiego imperium.
Już w pierwszych 25 sekundach i w trzech prostych zdaniach została ujęta cała fabuła filmu. Jednak to jakże proste streszczenie niczego nam nie odbiera, bowiem nagle każdy chce zrozumieć, co te proste słowa tak naprawdę oznaczają, co się takie musiało wydarzyć, że do tego doszło. Właśnie ten początek rozbudza naszą wyobraźnię i ciekawość. W kolejnych 25 sekundach przedstawia nam się bohatera jako wielkiego wojownika, który podbił Rzym, a jedynie czego pragnie to zemsty za zamordowanie rodziny. I znowu jawi się pytanie: kim on jest i dlaczego pragnie upadku Cesarstwa Rzymskiego? A w ostatniej sekwencji dostajemy małe piekło wojny i walk na arenie.
Zwiastun w swojej konstrukcji jest bardzo prosty. Oczywiście zawiera w sobie standardowe elementy konstrukcji zwiastuna, czyli początkowa sekwencja wprowadzająca do fabuły, przedstawienie głównego aktora i zarazem wskazanie na głównego bohatera, oraz wymienienie reżysera. Tu jednak te elementy, zwłaszcza na początku, zostały wykorzystane w sposób bardzo udany. W krótkich sekwencjach dowiadujemy się dokładnie tego, czego potrzebujemy, aby nabrać ochoty na ten film.
Dla mnie jest jeden z najlepszych zwiastunów, jakie powstały.